Często myślimy o wierze jako o ludzkim poszukiwaniu Boga. Tymczasem Ewangelia pokazuje coś jeszcze głębszego: to Bóg pierwszy wychodzi na poszukiwanie człowieka.
Jezus objawił Boga, który nie czeka biernie, aż grzesznik sam do Niego wróci, lecz sam wychodzi mu naprzeciw. Sam Jezus wyjaśnia sens swojej misji słowami:
„Syn Człowieczy przyszedł szukać (ζητῆσαι) i zbawić (σῶσαι) to, co zginęło / było zgubione (τὸ ἀπολωλός)” (Łk 19,10).
Dlatego Jezus jadał z celnikami i grzesznikami, co budziło sprzeciw religijnych przywódców.
Odpowiadał im:
„Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników (ἁμαρτωλούς)” (Mk 2,17).
Najpełniej obraz Boga szukającego człowieka ukazuje 15. rozdział Ewangelii Łukasza: przypowieść o zagubionej owcy, zgubionej monecie i synu marnotrawnym.
Jezus mówi:
„Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę moją, która zginęła” (Łk 15,6).
A konkluzja brzmi:
„Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych” (Łk 15,7).
W centrum tych historii stoi nie zagubiony człowiek, lecz kochający Bóg: pasterz szukający owcy, kobieta szukająca monety i ojciec wypatrujący syna. To Bóg podejmuje pierwszy krok.
Dlatego dobra nowina o Królestwie Bożym (βασιλεία τοῦ Θεοῦ) brzmi: Bóg nie rezygnuje z człowieka. On szuka, znajduje i przywraca do życia to, co było zgubione.
Obrazek: Powrót syna marnotrawnego, Rembrandt, Wikipedia (wersja modyfikowana)