Izrael oficjalnie zatwierdził plan przejęcia kontroli nad Gazą, koncentrując się w pierwszej kolejności na mieście Gaza – uznawanym za „serce” całej Strefy. Decyzja, podjęta przez gabinet bezpieczeństwa premiera Benjamina Netanjahu, zakłada kilku etapową ofensywę, która może potrwać od czterech do pięciu miesięcy i znacząco zmieni układ sił w regionie.
Cele operacji
Plan ma przede wszystkim na celu zniszczenie ostatnich struktur Hamasu oraz wywarcie presji na uwolnienie reszty izraelskich zakładników przetrzymywanych w Strefie Gazy. Według izraelskich źródeł, upadek miasta Gaza oznaczałby symboliczny i strategiczny koniec władzy Hamasu.
Pierwszy etap przewiduje ewakuację nawet miliona mieszkańców na południe, w kierunku strefy humanitarnej w Mawasi. Następnie wojsko izraelskie ma wkroczyć do miasta i przejąć nad nim pełną kontrolę, równolegle rozbudowując punkty dystrybucji pomocy we współpracy z USA. Całość ma być finansowana m.in. przez miliard dolarów darowizn z USA i innych państw.
Netanjahu podkreśla, że Izrael nie zamierza anektować Gazy, lecz stworzyć „perymetr bezpieczeństwa” i w przyszłości przekazać władzę arabskim siłom, które będą w stanie zapewnić pokój.
Kontrowersje i sprzeciw
Decyzja wywołała silną krytykę zarówno w Izraelu, jak i na arenie międzynarodowej. Niemcy ogłosiły wstrzymanie eksportu uzbrojenia, które mogłoby być użyte w Gazie, a przywódcy UE oraz Wielkiej Brytanii wezwali do ponownego rozważenia eskalacji działań. Sprzeciw wyraziły także Arabia Saudyjska i Egipt, ostrzegając przed kolejnymi wysiedleniami Palestyńczyków.
W samym Izraelu rodziny zakładników i opozycja alarmują, że pełne zajęcie miasta może oznaczać „wyrok śmierci” dla przetrzymywanych. Lider opozycji Yair Lapid oskarżył Netanjahu o ignorowanie opinii wojskowych ekspertów, którzy ostrzegają przed ryzykiem dużych strat wśród żołnierzy i wejściem w długotrwały, wyniszczający konflikt na wzór „pułapki wietnamskiej”.
Głos armii i sojuszników
Szef sztabu IDF, gen. Eyal Zamir, oraz inni dowódcy przestrzegają, że pełna okupacja Gazy może oznaczać konieczność wieloletnich działań porządkowych, odpowiedzialność za dwa miliony mieszkańców oraz stałe narażenie żołnierzy na ataki partyzanckie.
Mimo to Netanjahu ma poparcie części skrajnie prawicowych ministrów, którzy widzą w tym kroku szansę na ostateczne pokonanie Hamasu. Z kolei ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee broni izraelskiej decyzji, krytykując państwa, które – jego zdaniem – „wywierają presję na Izrael zamiast na Hamas”.
Co dalej?
Jeśli plan zostanie w pełni wdrożony, Izrael może w ciągu kilku miesięcy kontrolować nawet 85% terytorium Strefy Gazy. Dla Netanjahu byłby to militarny przełom, ale cena – zarówno humanitarna, jak i polityczna – może okazać się wysoka.
W praktyce operacja oznacza kolejną falę wysiedleń Palestyńczyków, zwiększenie skali kryzysu humanitarnego i dalsze oddalanie perspektywy politycznego rozwiązania konfliktu.
Źródła
* Obrazek jest tylko dla ilustracji.