Nowy Testament często opisuje historię świata jako podzieloną na dwa wielkie okresy: obecny wiek oraz wiek przyszły. Żyjemy jeszcze w czasie tego pierwszego — w świecie, w którym dobro i zło istnieją obok siebie, sprawiedliwi i niesprawiedliwi żyją razem, a stworzenie nadal doświadcza skutków grzechu i śmierci. Jednocześnie jednak Królestwo Boże już zaczęło działać poprzez przyjście Jezusa, Jego śmierć i zmartwychwstanie oraz misję Kościoła.
Jezus zapowiedział, że ten obecny porządek nie będzie trwał wiecznie. Zakończy się wraz z Jego powrotem, który Nowy Testament nazywa Paruzją — objawieniem się Syna Człowieczego w chwale. Nastąpi to w czasie, który w Ewangeliach nazwany jest „końcem wieku” (Mt 13,49). Wtedy nastąpi sąd, oddzielenie sprawiedliwych od bezbożnych oraz ostateczne zwycięstwo Boga nad złem. To wydarzenie oznacza koniec obecnego wieku i początek nowej rzeczywistości, w której Królestwo Boże objawi się w pełni, a odnowione stworzenie będzie wolne od cierpienia i śmierci.
Jezus obiecał swoim uczniom, a przez to i nam, że pozostanie z nami aż do końca wieku — do chwili, gdy Jego obecność, dziś doświadczana przez wiarę, stanie się widzialną rzeczywistością w tym świecie (Mt 28,20).
Chrześcijanie żyją więc w szczególnym czasie napięcia między tym, co już zostało zapoczątkowane, a tym, co dopiero ma się objawić. Obecnie doświadczamy nakładania się dwóch wieków: przyszły wiek Królestwa Bożego już działa, choć wiek obecny nadal trwa. Teologowie nazywają to „już i jeszcze nie”.
Życie wiary jest więc oczekiwaniem na moment, gdy Bóg doprowadzi historię do jej pełni, a Jego Królestwo stanie się jedyną rzeczywistością.