Na początku sierpnia 2025 roku świat chrześcijański i żydowski został poruszony publikacją, jaka ukazała się na łamach watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano”. Tekst, którego autorem jest jezuita ks. David Neuhaus, profesor biblistyki i członek Komisji Sprawiedliwości i Pokoju Kościoła katolickiego w Ziemi Świętej, wywołał falę komentarzy, krytyki i oskarżeń o antysemityzm. W artykule zatytułowanym „La Parola di Dio non può essere usata per giustificare guerre e occupazioni. Leggere la Bibbia dopo la distruzione di Gaza” („Słowo Boże nie może być używane do usprawiedliwiania wojen i okupacji. Jak czytać Biblię po zniszczeniu Gazy”) ks. Neuhaus stawia mocny zarzut wobec przywódców izraelskich – zarówno historycznych, jak i współczesnych. Według niego Dawid Ben Gurion oraz Beniamin Netanjahu posługują się narracjami biblijnymi, aby legitymizować okupację palestyńskich terytoriów, prowadzić działania wojenne i uzasadniać przemoc wobec Palestyńczyków.
Publikacja nie przeszła bez echa. Middle East Forum Observer w obszernym artykule Juliesa Gomesa z 13 sierpnia 2025 roku zestawia tekst Neuhausa z reakcjami licznych ekspertów – biblistów, teologów i badaczy historii Izraela. Krytycy zarzucają jezuicie manipulację, wybiórcze cytowanie źródeł i historyczne przeinaczenia. Cała sprawa szybko stała się punktem zapalnym w delikatnym dialogu chrześcijańsko-żydowskim i podgrzała debatę o tym, czy Biblia jest nadużywana w sporach politycznych.
Artykuł ks. Davida Neuhausa w „L’Osservatore Romano”
Misja nauczyciela Biblii i pytania o odpowiedzialność
Neuhaus rozpoczyna swój tekst osobistym tonem. Pisze, że od 25 lat naucza Biblii w Ziemi Świętej – zarówno katolickich seminarzystów języka arabskiego, zakonników i zakonnice, jak i Żydów w Izraelu, w tym studentów rabinicznych czy przewodników turystycznych. Podkreśla, że to misja, która napełnia go wdzięcznością i pasją, ale jednocześnie budzi lęk i poczucie odpowiedzialności. Kościół – przypomina – przeszedł długą drogę, uświadamiając sobie, jak niebezpieczne bywało użycie Biblii przeciw Żydom. Jednak wciąż istnieje ryzyko, że Słowo Boże zostanie wypaczone i użyte jako broń.
W kontekście zrujnowanej Gazy, głodu i cierpienia Palestyńczyków, autor pyta: jak czytać dziś Biblię, skoro zawiera ona także fragmenty nakazujące całkowite wyniszczenie dawnych ludów Kanaanu? Cytuje m.in. Pwt 20,16-17: „Nie zostawisz przy życiu niczego, co oddycha, lecz obłożysz klątwą (…)”.
Kontynuując Neuhaus pisze: „Czyż nie byłoby lepiej odłożyć Biblię do szafy i znaleźć inne źródła rozwijania życia duchowego, postawy moralnej i przywództwa religijnego? A przynajmniej — czy nie należałoby ocenzurować najbardziej problematycznych fragmentów Biblii?”
To pytanie jest wyraźnie retoryczne i nie stanowi końcowej opinii autora – przeciwnie, David Neuhaus używa go jako prowokacji do refleksji. Jego celem jest otwarcie przestrzeni do dyskusji nad autentyczną interpretacją Pisma Świętego w czasach w których przyszło nam żyć.
Ben Gurion i biblicyzm syjonizmu
Dalej jezuita rozwija krytykę wobec historycznych liderów Izraela. Przywołuje wystąpienie Dawida Ben Guriona przed Komisją Peela w 1937 roku, kiedy ten mówił: „Biblia jest naszym mandatem. Biblia, napisana przez nas, w naszym języku, w tym kraju. To jest nasz mandat. Nasze prawo jest tak stare jak naród żydowski”.
Neuhaus wskazuje, że choć Ben Gurion nie był religijnym Żydem, to właśnie w Biblii znajdował fundament dla narodowego projektu syjonistycznego. Jego biblicyzm – świecka lektura Pisma traktowanego jako zasób mitologii i języka narodowego – stał się modelem dla budowania państwa. Pierwszy premier Izraela organizował konkursy biblijne, prowadził regularne kręgi biblijne i uważał Księgę Jozuego za historyczny opis i wzór dla „ludu Biblii” zdobywającego „ziemię Biblii”.
Jednocześnie Neuhaus podkreśla, że Ben Gurion odrzucał tradycje rabiniczne i Talmud, co sprawiało, że religijni intelektualiści żydowscy – jak Martin Buber czy Yeshayahu Leibowitz – krytykowali ten sposób instrumentalizacji Pisma. Według Neuhausa, jednak to właśnie interpretacja Ben Guriona, z jej konsekwencjami w postaci „czystek etnicznych Palestyńczyków i dyskryminacji arabskich obywateli Izraela”, zwyciężyła w praktyce politycznej.
Netanyahu jako spadkobierca
W dalszej części artykułu autor wskazuje na Beniamina Netanjahu jako kontynuatora tej linii. Cytuje jego słowa z 28 października 2023 roku, wygłoszone po ataku Hamasu z 7 października: premier określił wówczas Izraelczyków jako żołnierzy walczących z „absolutnym złem”, a następnie przywołał biblijne wezwanie: „Pamiętaj, co uczynił ci Amalek” (Pwt 25,17). Neuhaus interpretuje tę aluzję jako „mrożące krew w żyłach przypomnienie”, że Biblia bywa używana do siania nienawiści i legitymizowania eksterminacji wroga.
Według niego, Netanjahu, jego sojusznicy polityczni i ruch osadniczy wciąż sięgają po język biblijny, aby usprawiedliwiać akty przemocy wobec Palestyńczyków. W efekcie Biblia staje się księgą niebezpieczną, mobilizującą ideologie dominacji i wykluczenia.
Klucz hermeneutyczny: pokój w Chrystusie
Neuhaus odwołuje się następnie do dokumentów Kościoła katolickiego i nauczania patriarchów Jerozolimy. Cytuje m.in. list pasterski patriarchy Michela Sabbaha z 1993 roku, Reading the Bible Today in the Land of the Bible. Sabbah ostrzegał, że Biblia nie może być źródłem wykluczenia, ale winna być czytana w świetle Chrystusa, który „zburzył mur wrogości i uczynił z dwóch jeden lud” (Ef 2,14-16).
Według Neuhausa, dla chrześcijan Biblia jest Słowem Bożym, które daje język do mówienia o Bogu i człowieku, ale jej lektura wiąże się z ryzykiem. Chrześcijanie muszą pamiętać, że takie pojęcia jak „naród wybrany” czy „ziemia obiecana” mają realne konsekwencje polityczne i moralne w dzisiejszym konflikcie izraelsko-palestyńskim. Dlatego Stolica Apostolska – podkreśla – wskazuje, że państwo Izrael należy analizować w świetle prawa międzynarodowego, a nie narracji biblijnych.
Konkluzja Neuhausa
Neuhaus kończy swoje rozważania przypomnieniem nauczania Soboru Watykańskiego II (Dei Verbum), że Pismo należy czytać „w tym samym Duchu, w jakim zostało napisane”. Tylko taka lektura ukazuje je jako księgę pokoju, równości i sprawiedliwości, a nie jako oręż w walce narodów.
Krytyka i reakcje ekspertów
Publikacja Neuhausa wywołała ostrą krytykę. W artykule Middle East Forum Observer podkreślono, że jego tezy to przykład niebezpiecznej manipulacji historią.
- Dr Gavin Fernandes, biblista z Uniwersytetu w Pretorii, wskazał, że Netanjahu, cytując Amaleka, nie przenosi starożytnego mandatu boskiego na współczesność, lecz jedynie przywołuje historyczne ostrzeżenie jako metaforę zagrożenia. To różnica fundamentalna.
- Prof. Gerald McDermott z Jerusalem Seminary podkreślił, że Ben Gurion wcale nie mówił o eksterminacji Arabów. Wręcz przeciwnie – w swoich zeznaniach mówił, że Żydzi chcą przyznać im „pełne prawa” i że „niczego nie będą im odbierać”. Zdaniem McDermotta, Neuhaus odwraca fakty, ignorując choćby to, że Izrael dostarczał pomoc humanitarną, podczas gdy Hamas przejmował ją na potrzeby terrorystów.
- Andrew J. Nolte z Regent University przypomniał, że Izrael nie kieruje się dziś wzorem Jozuego, ale zasadą „wojny sprawiedliwej”, zgodnie z którą działania wojenne muszą odpowiadać na realne zagrożenie, jakim jest Hamas i jego systematyczne łamanie konwencji genewskich.
Kontekst historyczny L’Osservatore Romano
Artykuł Gomesa przypomina także, że nie jest to pierwszy raz, gdy watykański dziennik popada w oskarżenia o antysemityzm. Już w XIX wieku publikował teksty oskarżające Żydów o mordy rytualne, a nawet o „wampiryzm duchowy”. W tym sensie artykuł Neuhausa wpisuje się – zdaniem krytyków – w długą i wstydliwą tradycję.
Głos dyplomaty izraelskiego
Izraelski ambasador przy Stolicy Apostolskiej, Yaron Sideman, zaznaczył, że każda religia ma w swojej historii przykłady manipulowania świętymi tekstami, aby uzasadniać zbrodnie. Wskazał jednak, że w przypadku Izraela decyzje polityczne nie są podejmowane poprzez otwieranie Biblii, lecz przez analizę realnych, egzystencjalnych zagrożeń. Jako przykład wypaczonej religijności przytoczył działania Hamasu i innych grup islamistycznych, które krzycząc „Allahu Akbar” dokonują mordów i gwałtów.
Podsumowanie
Spór wokół artykułu ks. Davida Neuhausa odsłania głębszy problem: jak czytać Biblię w kontekście konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
- Z jednej strony autor przestrzega przed „mobilizowaniem” tekstów świętych do legitymizacji wojen i okupacji. W jego ujęciu, Netanjahu i Ben Gurion są przykładami instrumentalizacji Biblii w służbie nacjonalizmu i przemocy.
- Z drugiej strony, wielu biblistów i historyków wskazuje, że Neuhaus posługuje się nadinterpretacją, ignoruje fakty i w istocie sam tworzy obraz Biblii jako księgi niebezpiecznej.
Cała debata pokazuje, że Biblia pozostaje księgą sporną, zwłaszcza w regionie, który uważa się za jej geograficzną ojczyznę. Dla wierzących chrześcijan i Żydów jest ona źródłem nadziei i objawienia, ale dla niektórych staje się narzędziem w walce politycznej.
Pytanie, jakie stawia Neuhaus, jest wciąż aktualne: czy możliwe jest czytanie Pisma Świętego w taki sposób, aby naprawdę prowadziło do pokoju, a nie do wojny?
Żródła:
David Neuhaus, „Leggere la Bibbia dopo la distruzione di Gaza”, L’Osservatore Romano, 5 lipca 2024, [online].
Jules Gomes, “Vatican Newspaper Accuses Israel’s Leaders of Weaponizing the Bible to Destroy Gaza”, Middle East Forum Observer, 13 sierpnia 2025, [online]